Translate

sobota, 21 kwietnia 2018

Motyle w moim ogrodzie.


  Dawno nie było na moim blogu posta z lalkami Barbie.
Nadrabiam to szybciutko. Kwitnące krzewy i dywany z fiołków,
to najlepsze tło dla skrzydlatych wróżek. Dlatego właśnie je
wybrałam do dzisiejszej sesji. Przepiękna Barbie Kwiatowa Wróżka
(Barbie Flower'N Flutter Fairy) oraz jej przyjaciółka, której niestety
nie potrafię zidentyfikować. Kwiatowa wróżka  jest kompletna,
mam do niej jeszcze różdżkę do mocowania kwiatków na skrzydłach.
Niestety jej przyjaciółka jest bosa i bez spódniczki ale równie piękna.
  Latały tak sobie obie dzisiaj wśród kwiatów forsycji aż zmęczone
przysiadły na ziemi podziwiając fiołki a ja podziwiałam je.












czwartek, 19 kwietnia 2018

Alikorn czyli droga przez mękę:)


  Witajcie moi Kochani!
Właściwie to Kochane, bo tak naprawdę komentują same dziewczyny:)

  Gdybym miała ocenić, który z moich dotychczasowych sweterków
napsuł mi najwięcej krwi, to bez wahania wskażę Alikorn.
Robiło mi się go niemożliwie ciężko.
Prułam go dwa razy, bo ciągle nie byłam zadowolona.
A to nogi wyszły za krótkie, a to łeb za duży...ech.
No mówię Wam, ciężko szło.
  Wreszcie za trzecim podejściem zaczął wyłaniać się Alikorn,
czyli jednorożec ze skrzydłami lub jako kto woli Pegaz z rogiem:)
Mimo, że tym razem wyszedł, to jakoś mi się nie do końca podoba
ale mimo tego postanowiłam Wam go pokazać. A co mi tam...









sobota, 14 kwietnia 2018

Tweety


   Witajcie !!!

     Żeby nie było, że nie ostrzegałam. Kolejny (!) sweterek;)
Z tego co pamiętam Dal Loa to kanarek a więc dziś sweterek
z Tweety. Aurelii ten podoba się najbardziej ze wszystkich sweterków
jakie ode mnie dostała. Czuję, że stanie się jej ulubionym.
Zbliża się lato, więc rękawki zrobiłam krótkie.
   Panna gotowa na wypad za miasto. Że też akurat dziś tak się rozpadało...








piątek, 13 kwietnia 2018

Biedroneczki są w kropeczki...


   "Biedroneczki są w kropeczki", zaśpiewała Aurelia ubierając nowy sweterek.
Dostała go dziś ode mnie razem z dopasowaną do sweterka opaską na włoski.
Sama już nie wiem, w którym sweterku wygląda bardziej uroczo: z pandą
czy z biedronką?
    Coś mnie podkusiło, żeby tym razem zamiast długich rękawów zrobić krótkie
i nie byłabym sobą gdybym jeszcze czegoś nie zmodyfikowała. Tym razem są
to bufki. Wyszło jak wyszło. Może nie najgorzej.


  Wczoraj kilka z Was pytało mnie o komódkę ze zdjęć.
To mój nowy nabytek, z którego jestem bardzo zadowolona.
Ładnie wychodzi na zdjęciach i pasuje nie tylko do Dalek
i Pullipów ale i do większych lalek typu np. BJD.
Kupiłam ją w Netto za niezbyt wysoką cenę 25 zł.
Wprawne oko zauważyło też zapewne szklane łabędzie
na lustrzanej podstawce. Ten gadżet z kolei, nabyłam dziś
w Sh za 2 zł. Mała rzecz a tyle radości:)


  Na zakończenie odbicie Aurelii w lustrze. Czyż nie jest śliczna?
Pozdrawiam



czwartek, 12 kwietnia 2018

Panda.


    Witajcie Kochani!!!

Bardzo serdecznie dziękuję za komentarze dotyczące posta z Hermioną.
Nie myślcie, że Was zignorowałam. Niebawem postaram się odpisać na
wszystkie. Zanim to jednak zrobię, szybciutko pokażę Wam nowy sweterek.


   Jak widzicie, jest to sweterek dla Dal a więc mniejszy niż te,
które wydziergałam do tej pory. Ale jeśli myślicie, że w związku z tym
iż jest on na mniejszą lalkę, to pracy było przy nim proporcjonalnie mniej,
to jesteście w wielkim błędzie. Przeciwnie, wydaje mi się, że był on
jeszcze bardziej czasochłonny. Najlepszym tego dowodem jest to,
że praca nad nim zajęła mi trzy dni!!!




    Na szczęście udało mi się go skończyć i Aurelia mogła go od razu przymierzyć,
żeby Wam pokazać. Nie wiem jak Was ale mnie ta kruszyna zawsze tak rozczula
tym swoim słodkim buziaczkiem. Jak to się mówi: "rozwala" mnie:):):)
No sami powiedzcie, czyż nie jest urocza?



  P.s. W robocie już kolejny sweterek. Jak macie dość - piszcie:)

niedziela, 8 kwietnia 2018

Co tu robi Hermiona?


  Witajcie Kochani!

   Na początku chciałam bardzo serdecznie podziękować Wam za wszystkie
miłe komentarze dotyczące moich sweterków dla lalek.
Wasze słowa natchnęły mnie do dalszej pracy i tak oto powstał
kolejny udzierg, tym razem inspirowany filmem o Harrym Potterze.



  Sweterek skończyłam w dzisiejsze, niedzielne popołudnie i zastanawiałam się,
która z moich lalek będzie najlepszą modelką do zaprezentowania go.
Najpierw pomyślałam o Fergie. Chciałam założyć jej stockowego, rudego wiga
ale stwierdziłam, że jeśli lalka ma odgrywać rolę Hermiony, to te włosy są zbyt
pomarańczowe. No i znowu padło na blythe:). Jakoś tak najbardziej mi pasowała.
Założyłam jej sweterek i pelerynę ale moja córka stwierdziła, że Hermiona
powinna mieć szalik.
   No dobrze. Skoro powinna, to zrobiłam jeszcze szalik:)


   Chciałam, żeby "Hermiona" miała sesję w niebanalnym miejscu
i chyba udało mi się takie znaleźć. Jest w naszym mieście pewien człowiek,
pasjonat, który w różnych miejscach tworzy swoje budowle. Niestety, ta
jest już mocno zniszczona przez bezmyślnych ludzi. Kiedy tam jestem, zawsze
się zastanawiam, co pcha człowieka do niszczenia. Zbudujesz zamek na plaży
i już ktoś Ci w niego wdeptuje z premedytacją. Nie rozumiem tego...
   Z tego co wiem, kolejne swoje budowle ten pan umiejscowił już z dala
od uczęszczanych przez ludzi tras.
   Popatrzcie więc na jego zamek, bo nie wiadomo jak długo jeszcze będzie
cieszył oczy.








sobota, 7 kwietnia 2018

My Scene


   Zbierałam się do tego posta już od kilku miesięcy ale ciągle nie miałam
pomysłu jak zaprezentować moje i mojej córki My Scene.
    Tak naprawdę nie jesteśmy jakimiś szczególnymi miłośniczkami
tych lalek Mattela ale kiedy przychodzi do zastanowienia się,
którym lalkom poszukać nowego domu, to zawsze kiedy pada
na My Scene lądują one z powrotem w pojemniku z napisem
"nie na sprzedaż":):)
   W sumie to nie wiem, co takiego w sobie mają, że zostają.
  Dziś pokażę Wam kilka z nich.
  Do napisania postu natchnęły mnie wczorajsze zakupy w lumpku.
Tym razem nie było żadnych lalek, dodatków, ciuszków. Moją uwagę
przyciągnął dość sporych rozmiarów strunowy worek, w środku
którego zobaczyłam jakieś mebelki, materiał i coś tam jeszcze.
Cena 25 zł. Kolory przywodziły mi na myśl raczej Monster High
niż Barbie. Nawet go nie otwierałam. Zapłaciłam za worek i pobiegłam
do domu sprawdzić, co też takiego kupiłam.
   W domu okazało się, że jest to sklepik My Scene. Było lustro, pufa,
manekin, stolik, szafki z przebieralnią oraz obrazki i kilka dodatków.
Postanowiłam urządzić sklep, dodając kilka par butów, torebek i ciuchów.
I co powiecie? Dla mnie bomba!!!


   Ale taki pusty sklep? Nieee. Trzeba go było ożywić.
Tak powstała historyjka o shoppingu My Scene.
Zapraszam: