Translate

sobota, 22 września 2018

Niedługo wracam :)

Kochani!
  Jestem, żyję. Po prostu najpierw wyjechałam na wakacje
a po powrocie ciągle mam coś do roboty. Nie starcza mi czasu nawet
na obrobienie zdjęć z wakacji a co dopiero na napisanie posta.
Ale jestem. Tęsknię za Wami bardzo. Myślę, że powoli obrobię się
ze wszystkim a co najważniejsze, na spokojnie poczytam i skomentuję
Wasze posty, których mam wiele zaległych. Także nie gniewajcie się
na mnie za długie milczenie.
   Ktoś w ogóle zauważył, że mnie nie ma?:(
  Dziś dla uwagi dwie fotki z wakacji jako przedsmak tego co Wam pokażę.



wtorek, 31 lipca 2018

Barbie Fashionistas nr 25 Petite Mbili

 

   W oczekiwaniu na resztę zdjęć z sesji z Rheią, pokażę Wam Barbie Fashionistas nr 25.
Niedawno uświadomiłam sobie, że nie zrobiłam jej żadnych porządnych zdjęć.
Zawsze była na nich jako jedna z wielu a zasłużyła sobie na sesję indywidualną.
Miriam jest jedną z dwóch pierwszych w moim życiu lalek barbie i to z tych, 
które dostałam od córki. To właśnie od Miriam i Rity rozpoczęła się moja droga 
przez lalkowy świat.
  Ta piękna lalka o hebanowej skórze i orzechowo-żółtych oczach doskonale
prezentuje się na tle piasku i błękitnego nieba.
   Zobaczcie same.














czwartek, 26 lipca 2018

Bajeczny zachód słońca nad Bałtykiem.


  Zatytułowałam post tak, by osoby tęskniące za morzem od razu zdecydowały
czy chcą go czytać, czy nie;)

   W minioną niedzielę, wyciągnięta z domu przez córkę i psa, pojechałam
na plażę. Godzina była dość późna, więc postanowiłam zostać aż do zachodu
słońca, co nie zdarza mi się dość często, bo jak to mówią; "Zawsze coś".
Zabrałam ze sobą Rheię, żeby przy okazji zrobić jej kilka zdjęć do facebookowej
grupy, n.t.: "Lalka w miejscu publicznym". A plaża, zwłaszcza w sezonie pasuje
do tego tematu jak najbardziej.
   Powstało więc sporo zdjęć, z których na dziś wybrałam tylko te związane
z zachodem słońca.
Zapraszam.
Nana Arima, to ostatni moment, żebyś zrezygnowała
z oglądania;)

























poniedziałek, 16 lipca 2018

"Kończę z lalkowaniem"

   Te słowa usłyszałam od mojej córki kilka tygodni temu.
Siedziałam cicho, bo z młodzieżą różnie bywa. Często zmieniają
zdanie. Ale kiedy po kilku dniach na półkach w jej pokoju,
lalki zostały zamienione na mangi, nendoroidy i figmy
uznałam, że dokonało się. Trochę żałuję, bo to córka wciągnęła
mnie w lalkowanie a teraz zostawia mnie samą.
  Tych, którzy po przeczytaniu tytułu pomyśleli, że to moje słowa
uspokajam: NIE zamierzam rezygnować z hobby!!!
 Za bardzo się wciągnęłam. Cóż, może rekompensuję sobie
w ten sposób lata dzieciństwa, kiedy ważniejszy od lalek był
dla mnie rower, autka i piłka.
   Córka kilka lalek przeznaczyła na sprzedaż, żeby za uzyskane
pieniądze kupić sobie nowe rzeczy. A że żal mi się było
rozstawać z niektórymi lalkami, postanowiłam wspomóc
dziecko finansowo i odkupić kilka panienek.
  Pomyślicie może: "Ależ to nie wychowawcze." ale wszystkie
lalki, które odkupiłam córka kupiła za WŁASNE pieniądze,
które ciułała sobie grosik do grosika.
  W ten właśnie sposób, stałam się posiadaczką ślicznego
maleństwa o imieniu Evie.


   Evie to hybryda. Córka złożyła ją sobie wykorzystując główkę lalki
Little Dal Janice, którą założyła na obitsu 11. Powstał mały, ruchomy,
mieszczący się na dłoni okruszek, który niezmiennie mnie rozczula.
Dziś pokażę Wam zdjęcia z mojego pierwszego spaceru z Evie
oraz z pobytu na plaży, gdzie moja mała dalka, opalała się, kąpała, nurkowała,
puszczała latawce, tylko babki z piasku za nic jej nie wychodziły.
Zapraszam.