Pewnego dnia wybrałam się do Sh a tam wśród pluszowych misiów
mignęła mi blond czuprynka jakiejś lalki. Po wydostaniu jej ze sterty
zabawek okazało się, ku mojej wielkiej radości, że czuprynka
należy ni mniej ni więcej, tylko do oryginalnej Roszpunki
Disney Animators.
Zaraz zaczęłam oglądać lalkę na wszystkie strony,
szukając defektów, które zadecydowały o oddaniu jej przez poprzedniego
właściciela ale nic nie znalazłam, poza tym, że była trochę brudna
i miała poczochrane włosy.
Zapłaciłam za nią całe 26 zł. i pobiegłam
do domu gdzie zafundowałam laleczce mycie, czesanie, pranie
i prasowanie ubranka. Kiedy panna była już czysta, pachnąca,
wyczesana i odziana, popatrzyłam w te jej duże zielone oczyska...
i przepadłam. Zakochałam się w niej na zabój.
Co te animatorki maja w sobie takiego? Czy te ogromne oczka,
czy pulchne pysie, czy zadarte noski? Nie wiem. Może wszystko
na raz powoduje, że trudno przejść obok nich obojętnie.
Roszpunka zajęła należne jej miejsce a żeby jej się nie nudziło,
otrzymała do zabawy swoją mini Roszpunkę:)

























