Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blythe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blythe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 marca 2019

Wiosna

 
  Już prawie mamy kalendarzową wiosnę. U mnie w ogródku widać, że ta wczesna
już jest. Kwitną krokusy, przebiśniegi i (kto by pomyślał?) irysy. Jeśli tylko będzie
parę ciepłych dni zakwitną tulipany, forsycje i magnolia.
  Skorzystałam z jednego dnia bez deszczu i zabrałam do ogrodu moją nową,
czwartą w kolekcji lalkę blythe. Jeszcze nie ma imienia. Będę też musiała
domalować jej brwi, żeby jej twarz stała się bardziej wyrazista. No i oczywiście
zaopatrzyć ją w nowe ciuszki, bo na razie korzysta z pożyczonych od koleżanek.
 
 
 
 
 
 

czwartek, 3 maja 2018

Marzenie Kasi.


   Kasia marzy żeby kiedyś zwiedzić Londyn.
Może kiedyś to marzenie się spełni. Na razie musi wystarczyć wyobraźnia.




środa, 2 maja 2018

Majówka "blajtek".


   Moje dziewczynki nareszcie razem. Pomyślałam, że wyjazd na działkę
będzie najlepszym pretekstem, żeby Kasia i Daria nareszcie mogły się poznać.
Miejsce neutralne więc nie było, że "Ja tu byłam pierwsza!"
   Daria po przyjeździe, natychmiast zabrała się za robotę.
Energia roznosiła tego rudzielca. Schwyciła szpadel i zaczęła przekopywać ziemię.
Nie usiedziała spokojnie. Dopiero kiedy spotkała się z Kasią, na chwilę
usiadła z nią na kocu ale za chwilę już jej nie było i wszędzie ciągnęła za sobą
 nową przyjaciółkę.
Wchodziły na kamienie, na pniaki; błądziły w kwiatach.
   To co mogę stwierdzić z pewnością: Kasia nie będzie się już nudzić:) O nie!!!
















piątek, 27 kwietnia 2018

Muszę bo się uduszę czyli... Daszka przyjechała!!!


    Witajcie Kochane!!!

   Jestem jeszcze w lekkim szoku. W środę moja znajoma z Fb
wystawiła tego cudnego rudzielca na sprzedaż a dziś ta oto panna
jest już w moim domu.
   Od jakiegoś czasu szukałam siostrzyczki dla Kasi i gdy tylko zobaczyłam
tę panienkę od razu wiedziałam, że to TA!
  Wczoraj i dzisiaj dziergałam dla nowej lokatorki sweterek. Żeby w nowym
domu miała od razu coś tylko dla niej.
   Panna początkowo nieśmiało rozglądała się po nowym domku.
Chyba trochę się bała...


  Jednak już po chwili ożywiła się i ujawniła swój prawdziwy temperament,
godny burzy rudych loków, których jest właścicielką. Zaczęła wszędzie zaglądać,
wszystkiego chciała dotknąć. No po prostu - żywe srebro.
To mi przypomniało, że ja też kiedyś taka byłam. Dziś nazywamy to ADHD,
kiedyś było się po prostu żywym dzieckiem:)




  Tym razem, pomysł na imię dla lalki pojawił się praktycznie natychmiast.
Poznajcie więc Darię, którą częściej będę nazywała Daszą lub Dasią, bo i takie
zmiękczenia tego imienia słyszałam.


   Moja piękna Daszeńka została wyrzeźbiona i pomalowana przez bardzo uzdolnioną
artystkę, moją znajomą z Fb. Jeżeli chcecie zobaczyć jej prace to zapraszam do odwiedzin na jej stronie na Fb  https://www.facebook.com/parifloradolls/

   Tak oto, moja Dasza jest już w domu. Niedługo poznam ją z Kasią.
Mam nadzieję, że przypadną sobie do gustu i polubią się.
Do zobaczenia w następnym poście. Pa pa:):):)


poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Wielkanoc czy sweterkowe szaleństwo?


  Witajcie Kochani!!!

 Właśnie dobiega końca tegoroczna Wielkanoc. Nie wiem jak u Was
ale u mnie niedziela była fatalna jeśli chodzi o pogodę. Przez cały dzień
padał śnieg z deszczem i wiał silny wiatr a temperatura powietrza
nie przekraczała + 2 stopni Celsjusza. Poniedziałek okazał się łaskawszy.
Od rana świeciło słoneczko, roztapiając śnieg i ogrzewając powietrze.
I chociaż termometr wskazywał ok. 5 stopni, w niektórych miejscach
wydawało się bardzo ciepło.
   Wybrałam się nad ujście rzeki do morza. Nad rzeką było wspaniale.
Zastanawiałam się co by tu jeszcze oprócz czapki zdjąć, natomiast
nad morzem wiał silny i zimny wiatr, więc szybko stamtąd uciekłam.
Ale wracając do tytułu posta, w czasie przedwielkanocnym oraz
w wielkanocną niedzielę, wpadłam w ciąg dziergania sweterków
dla lalek.
   Jako pierwszy powstał moherowy sweterek z warkoczem dla blajtki.



Następne były już z wrabianymi wzorami.
Najpierw zrobiłam sweterek ze sznaucerkiem.


  Następny, nawiązywać miał do świąt wielkanocnych, stąd motyw zajączka.
Do kompletu wydziergałam jeszcze torebeczkę na szydełku.




   Tak mnie ta robota wciągnęła, że kolejny udzierg postanowiłam zrobić dla Mirandy.
Tak. To jest Miranda, tylko ma zmienionego wiga.




   Następny sweterek miał nawiązywać do stylu marynistycznego,
stąd motyw żaglówki na białym tle.




  Przy okazji spaceru odkryłam pierwsze oznaki budzącej się wiosny.




   W tajemnicy przyznam się, że tworzę już nowe sweterki.
A jakie? Dowiecie się już niebawem.
Korzystając z okazji, życzę Wam wspaniałej, cieplutkiej wiosny.
Dużo słońca i radości.
Niech zima wreszcie nas opuści.
P.s. Który sweterek podoba Wam się najbardziej?