Witajcie Kochani!!!
Właśnie dobiega końca tegoroczna Wielkanoc. Nie wiem jak u Was
ale u mnie niedziela była fatalna jeśli chodzi o pogodę. Przez cały dzień
padał śnieg z deszczem i wiał silny wiatr a temperatura powietrza
nie przekraczała + 2 stopni Celsjusza. Poniedziałek okazał się łaskawszy.
Od rana świeciło słoneczko, roztapiając śnieg i ogrzewając powietrze.
I chociaż termometr wskazywał ok. 5 stopni, w niektórych miejscach
wydawało się bardzo ciepło.
Wybrałam się nad ujście rzeki do morza. Nad rzeką było wspaniale.
Zastanawiałam się co by tu jeszcze oprócz czapki zdjąć, natomiast
nad morzem wiał silny i zimny wiatr, więc szybko stamtąd uciekłam.
Ale wracając do tytułu posta, w czasie przedwielkanocnym oraz
w wielkanocną niedzielę, wpadłam w ciąg dziergania sweterków
dla lalek.
Jako pierwszy powstał moherowy sweterek z warkoczem dla blajtki.
Następne były już z wrabianymi wzorami.
Najpierw zrobiłam sweterek ze sznaucerkiem.
Następny, nawiązywać miał do świąt wielkanocnych, stąd motyw zajączka.
Do kompletu wydziergałam jeszcze torebeczkę na szydełku.
Tak mnie ta robota wciągnęła, że kolejny udzierg postanowiłam zrobić dla Mirandy.
Tak. To jest Miranda, tylko ma zmienionego wiga.
Następny sweterek miał nawiązywać do stylu marynistycznego,
stąd motyw żaglówki na białym tle.
Przy okazji spaceru odkryłam pierwsze oznaki budzącej się wiosny.
W tajemnicy przyznam się, że tworzę już nowe sweterki.
A jakie? Dowiecie się już niebawem.
Korzystając z okazji, życzę Wam wspaniałej, cieplutkiej wiosny.
Dużo słońca i radości.
Niech zima wreszcie nas opuści.
P.s. Który sweterek podoba Wam się najbardziej?