Translate

niedziela, 24 września 2017

Jesień już....


   Zachęcona nowym tematem na jednej z facebookowych grup
pt. "Pierwsze oznaki jesieni" postanowiłam wybrać się dziś z Fergie do lasu.
Decyzja nie była łatwa ponieważ od kilku tygodni choruję
na jakąś paskudną infekcję górnych dróg oddechowych, która
jakoś nie chce mnie opuścić. Pani doktor przepisała mi antybiotyk.
A nie brałam ich już ładnych kilka lat. Ale cóż było robić?
   W ostatnim czasie, ze względu na chorobą, opuszczałam pomieszczenia
tylko kiedy musiałam a muszę kilka razy dziennie. Obowiązki.
Jednak na dłuższy spacer nie było szans.
   Dzisiaj jednak już bardzo chciałam wyjść, żeby pooddychać
"innym" powietrzem.
    Przy okazji chciałam zrobić kilka zdjęć Fergie.
Niestety było po deszczu, trawa mokra, słońce schowało się
za cienkimi wprawdzie ale chmurami. Sesja więc, niezbyt udana.










czwartek, 21 września 2017

Najpiękniejsza lalka z dzieciństwa czyli pamiątka z PRL.


    Oto moja najpiękniejsza lalka, jaką kiedykolwiek miałam.
Dostałam ją jako bardzo mała dziewczynka. Tak mała, że nie pamiętam
okoliczności w jakich stałam się jej dumną posiadaczką. Ale było to
na pewno jeszcze zanim moim dziecięcym pokojem zawładnęły
samochodziki i inne raczej chłopięce zabawki.
    Ciekawe jest to, że w dzieciństwie nigdy nie nadawałam imion
swoim lalkom i innym zabawkom. Ta lalka tez nie miała imienia.
Na potrzeby dzisiejszego posta nazwę ją Kluską. Dlaczego Kluska?
Bo ma taki fajny, dziecięcy brzuszek, przypominający kluskę:)


    Kluska nie była moją ukochaną lalką. Kochałam tak naprawdę tylko
jednego, małego misia, który jeździł ze mną wszędzie i tylko on
miał prawo spać w moim łóżeczku zawsze. Kluskę traktowałam
raczej z podziwem i pewnym dystansem, ze względu na jej urodę.
Ktoś powie: "E tam, wcale nie jest ładna, jest wiele ładniejszych."
Ale uwierzcie mi, w latach 70-tych, to była jedna z najładniejszych,
polskich lalek. Ze względu na mój podziw, Kluska była mało
"bawiona" i do dziś wygląda praktycznie jak prosto ze sklepu.
Jedynie rzęsy trochę jej się przerzedziły.



    Kluska została wyprodukowana w Polsce. Znawcy na pewno będą wiedzieć gdzie.
Na pleckach posiada sygnaturę "Miś". Ma około 55 cm. Zrobiona jest z celuloidu.
Jej ręce spięte są wewnątrz gumką. Lalka ma ogromne, niebieskie oczy, które
zamykają się po przechyleniu jej do tyłu.



     Nie bardzo pamiętam, jakie było jej firmowe ubranko. Kojarzy mi się
kolor niebieski. Jakaś krateczka, koronka? Ja ubrałam ją w szydełkową
sukienusię i tak przetrwała do obecnych czasów.

    Postanowiłam odświeżyć moją pannę.
Pierwszy raz zdjęłam jej firmowe buciki, żeby wyprać skarpetki.
Umyłam jej włosy i zaczęłam przebierać w stroje,
jakich do tej pory nigdy nie miała. Teraz ma pełną szafę ubrań.
Dziś Kluska zaprezentuje się w nich Wam.
  Większość ubranek pochodzi z kolekcji Build-a-Bear, które po niewielkich
przeróbkach dopasowałam do figury Kluski.

                                               Zapraszam na pokaz ubiorów Kluski.

                     Kluska idzie do przedszkola.



   

                         Po południu pora na zabawę na placu zabaw.




                               Jeśli pada deszcz, Kluska nie rezygnuje ze spaceru po parku.
                               Zakłada wtedy swój strój przeciwdeszczowy.


                  Kiedy Kluska ma urodziny, jak każda dziewczynka, chce być pięknie ubrana.
                            Najbardziej lubi sukienkę z Hello Kitty i cekinowe bolerko.



                                    A w czym Kluska chodzi do teatru lub opery?
                                          Oczywiście w wieczorowej sukni. 
                                - Klusko. Nie zapomnij torebki!



                                                           Wakacje? Pora na plażę!


                                       Kto w tym roku rozda gwiazdkowe prezenty?
                                          Oczywiście - Kluska w stroju Mikołajki:)





                                                            Klusko! Kąpiel gotowa!


                                           Wskakuj w piżamkę i idziemy spać.


                               - Klusko. Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
                               - Chciałabym być kobietą sukcesu.
                               - Ooo. Życzę Ci tego. A teraz śpij już. Słodkich snów.



                                                              Dobranoc Klusko.


poniedziałek, 18 września 2017

Wakacje Niny - Uniejów.


   Po intensywnym zwiedzaniu Trójmiasta oraz Torunia,
przyszedł czas na błogie lenistwo na łonie natury.
Kolejnym, wakacyjnym przystankiem był dla nas Uniejów.
To niewielkie miasteczko niedaleko Łodzi, rozsławiły termalne źródła,
bijące spod ziemi wodą o temperaturze 68 stopni Celsjusza
oraz o dużym nasyceniu solą i wieloma cennymi minerałami.
   Tutaj wypoczęłyśmy, napawając się bujna zielenią,
kąpiąc się w Warcie, zwiedzając wioskę indiańską
(jakże charakterystyczną dla centralnej Polski;)),
oglądając panoramę miasta z zamkowej wieży
oraz mocząc się i nasiąkając dobroczynną solanką
w uniejowskich termach. Chociaż przyznam, że same termy
nie zrobiły na nas wrażenia. Tłoczne, głośne, niezbyt czyste.
Ale to nasza subiektywna opinia.
















      Nasze wakacyjne podróże niestety dobiegły końca.
Uniejów był ostatnim miejscem tegorocznego wyjazdu.
    Wakacje były cudowne. Niestety to co dobre, szybko się
kończy. I choć od powrotu minęło już kilka długich tygodni,
zdjęcia przywołują te wspaniałe chwile.