Tak się szczęśliwie złożyło, że mogłam być w tym roku na Pyrkonie w Poznaniu.
Byłam na takiej imprezie po raz pierwszy. To co zobaczyłam i czułam, pozostanie
w mojej pamięci na zawsze. Żadne słowa nie są w stanie oddać panującej tam
atmosfery radości, młodości i pozytywnej energii emanującej od uczestników.
To pozytywnie zakręceni ludzie, którzy w czasie trwania festiwalu, mogą dzielić
swoją pasję z innymi podobnymi sobie osobami. Czułam się tam fantastycznie
i bardzo chciałabym jeszcze kiedyś tam pojechać.
Na Pyrkon zabrałam dwie moje lalki: DC Hero Girl Wonder Woman
oraz Ori Princess Miko, fankę Batmana;)
A oto krótka fotorelacja z imprezy.
Miko w sali poświęconej Star Wars.
Miko z moim identyfikatorem.
Pierwszego dnia kupiłam Miko pluszowego królisia.
Tego też dnia zobaczyłam u jednego z wystawców lalki i ubranka.
Nic wtedy nie kupiłam, bo miałam za mało pieniędzy. Całą noc zastanawiałam się,
czy gdy przyjdę następnego dnia, coś jeszcze będzie ponieważ w oko wpadła mi
oryginalna azonka. Na szczęście w sobotę, lalka czekała na mnie. A Miko ma
teraz młodszą koleżankę.
Miko dostała też śliczny mundurek.
Na Pyrkonie była też moja Wonder Woman. Bardzo chciałam jej zrobić zdjęcie
z cosplay'erką Wonder Woman ale jak na złość w tym dniu żadnej nie spotkałam,
choć w kolejnych dniach były.
Miko świetnie się czuła na Pyrkonie do momentu, kiedy znalazła się
w postapokaliptycznym barze, a tam.... sami zobaczcie:
Uspokoiła się dopiero, kiedy zobaczyła elfy.
To były wspaniałe trzy dni mojego życia a rzeczy, które tam kupiłam już zawsze
będą mi przypominać te wspaniałe chwile.
Na koniec - moja kochana córeczka, dzięki której tam się znalazłam.




























































