Translate

środa, 7 czerwca 2017

Barbie Movin Groovin 1997


   Czasami bywa tak, że wśród  zakupionych na internetowej aukcji lalek,
zwłaszcza kiedy zdjęcie sprzedawanych panienek jest niezbyt wyraźne,
znajduje się prawdziwy skarb. Tak było u mnie tym razem. Podczas
odpakowywania wielkiego pudła, wśród pisków i okrzyków radości,
wyciągnęłyśmy z córką nietypową barbie.
  Po weryfikacji okazało się, że jest to Barbie Movin Groovin z 1997r.
Zdjęcie reklamowe ze strony: klik


  Ta Barbie o headmoldzie Superstar 1976 jest o tyle niezwykła, że posiada
zdolność "chodzenia". Tzn. trzymając lalkę w talii specjalnym
uchwytem, lalka wykonywała ruchy sztywnymi nogami,
imitującymi chodzenie. Aby podczas chodzenia z nóg nie zsuwały
się buty, projektanci Mattela wymyślili tzw. gumowe stopy.
Niestety mojej pannie, liczącej już lat 20, gumowe stopy stwardniały
i skruszyły się.



   Na szczęście makijaż Barbie pozostał nienaruszony i zachwyca tak samo
jak 20 lat wcześniej. Niebieskie oczy lalki podkreślone są granatowym eyelinerem
oraz błękitnymi i perłowo-różowymi cieniami. Usta pokryte są jasnoróżową szminką
a śnieżnobiałe "zęby" dopełniają looku.



Lalka posiada piękne platynowoblond włosy. Po umyciu stały się gęste i miękkie w dotyku.


   Niestety nie posiadam żadnego elementu garderoby tej lalki.
Poprzednia właścicielka, lub właścicielki (nie znam jej historii)
pozbawiły lakę nawet kolczyków.
    Jedyne co zachowała, to srebrzysty pierścionek na prawej dłoni.


   Pomimo wieku i nie wiadomo jakich przejść, Barbie Movin Groovin 1997
prezentuje się bardzo dobrze. Umyłam ją i odziałam. Mechanizm chodzenia
też jest sprawny.










Niestety będę musiała się z nią pożegnać. Muszę trochę uporządkować
swoja lalkową kolekcję. Mam nadzieję, że znajdę jej nowy, kochający dom,
gdzie zajmie należyte jej miejsce.



poniedziałek, 29 maja 2017

Biała niedziela Any i Hany



     Moje panny Ana i Hana to lalki, które nie potrafią
usiedzieć na miejscu. Ciągle gdzieś je nosi.
Niech Was nie zwiodą ich słodkie pysie.
Te panny mają tyle energii, że mogłyby zastąpić
kilku chłopców. Lubią jeździć rowerami,
wspinać się po drzewach i zwiedzać ciągle nowe
miejsca.
     Wczoraj byłą niedziela. Piękna słoneczna pogoda
zachęcała do spacerów. Ana i Hana wystroiły się
w nowe ciuszki. I gdzie wylądowały w swoich
śnieżnobiałych ubrankach? Nad rzeką, gdzie leżały
ścięte drzewa. No po prostu musiały się na nie wspiąć.












     Dziewczyny czekały też na nową koleżankę, czyli lalkę mojej córki.
Jest to hybryda Made to Move i Fashionistki, o wdzięcznym imieniu
Suellen. Dziewczyna o iście brazylijskim temperamencie, która
uwielbia kuse bluzeczki i inne ciuszki bardziej odsłaniające niż
zasłaniające jej kształty. Można by powiedzieć, że odkąd zgubiła
kilka kilogramów, postanowiła chwalić się płaskim brzuszkiem.
A oto ona. Poznajcie Suellen.




  Córka prosiła, żebym przed zamianą ciał zrobiła pamiątkowe zdjęcia,
uwieczniające Suellen sprzed "operacji":) a także "dawczynię" ciałka,
piękną Azjatkę Mtm.





    Dopiero teraz zauważyłam, że pomimo uśmiechu Suellen wygląda jakby
trochę się bała tego co ją czeka. Na szczęście "operacja" się udała.
Suellen korzysta z nowego ciałka. Myślę, że jest zadowolona.
Jej ciało dostanie jakaś inna panna, a głowa Azjatki powędruje
na inne ciałko. O czym poinformuję Was w przyszłości:)

    Hana i Ana szybko zaprzyjaźniły się z Suellen i znalazły wspólny
język.




Trzy panny z temperamentem. Ciekawe co z tego wyniknie
w przyszłości, kiedy dołączy do nich nie mniej energiczna Nina.
Już to sobie wyobrażam.





niedziela, 21 maja 2017

Buciki dla Mackie.


  Kilka dni temu zrobiłam mojej Mackie Pretty in Plaid nie lada niespodziankę.
Kiedy się obudziła, czekała na nią para zielonych pantofelków, dokładnie takich,
jakie moja panienka posiadała w wersji "fabrycznej".


   Posiadaczką tej cudownej, zielonej pary, stałam się dzięki wymianie
ze znajomą z internetu - Patrycją. Dostałam od niej przepiękną lalkę
Śpiącą Królewnę, która pod wpływem wody "zamyka" oczy ( będzie o niej
jeden z kolejnych postów) oraz dwie pary bucików: niebieskie, przeźroczyste
pantofelki oraz zielone. Do Patrycji pojechały dwie moje Steffi, z którymi
jakoś nie mogłam się dogadać a u niej na pewno znalazły kochający dom
i dużo siostrzyczek, bo Patrycja bardzo lubi Stefki.
   Lubię takie wymianki. Dzięki nim można zdobyć wymarzoną lalkę,
ponosząc jedynie koszty wysyłki.


    Wracając do Mackie - była zachwycona i natychmiast musiałam
zrobić jej zdjęcia. Myślę, że w zielonych pantofelkach prezentuje się
równie ładnie jak w białych kozakach. A Wam, która wersja bardziej się podoba?






Na zdjęciach w tym poście bardzo widać ubytek makijażu ust mojej lalki.
Jakoś nie mogę podebrać dla niej odpowiedniej kredki, a te które mam są za twarde.
Może macie jakieś triki na uzupełnienie tego ubytku?
Będę wdzięczna za wszystkie rady.


sobota, 13 maja 2017

Pretty in Plaid Barbie 1998 Mackie


Wiosna nareszcie przyszła!!!
Zrobiło się cieplej i słoneczniej. Postanowiłam więc wykorzystać
sprzyjającą aurę i sfotografować jedną z moich odratowanych
barbioszek. Panna mieszka z nami już co najmniej od dziesięciu
lat. Kupiona z tzw. "drugiej ręki", przeleżała grzecznie w kartoniku
na strychu aż postanowiłam się nią zająć. Włosy miała poszarzałe,
trochę skołtunione. Poza tym nie było tak źle.



Od dłuższego czasu szukałam w internecie oryginalnej sukienki
mojej lalki i kilka dni temu:
Bingo!
trafiłam na nią na jednej z aukcji. Natychmiast ją kupiłam.
Na szczęście była to aukcja "Kup teraz" więc nie musiałam czekać tygodnia
albo dłużej, żeby się zakończyła.
Kiedy rozpakowałam sukienkę, okazało się, że na dole jest nadpruta
i nieładnie pachnie dymem papierosowym.


Po wypraniu i podszyciu sukienka wróciła do właścicielki.

A oto wersja pudełkowa mojej Mackie. Zdjęcie pochodzi ze strony:
http://www.ebay.com/itm/Pretty-in-Plaid-Barbie-1998-/261114116972


W wersji oryginalnej Mackie miała typowe dla tamtych barbie buciki.
Takie czółenka na obcasiku, w kolorze zielonym.
Ja niestety mam takie tylko różowe, białe i niebieskie
dlatego moja panna dostała na spacer długie, białe kozaki,
które wraz z całą stylizacją nawiązały do lat 60-tych.
Kiedy Panna była gotowa, mogłam zabrać ją na spacer do mariny.














Dopiero przy dziennym świetle zauważyłam, że moja panna ma
niewielki ubytek makijażu ust. Będę musiała to uzupełnić,
żeby Mackie zalśniła pełnym, należnym jej blaskiem.