Translate

sobota, 21 stycznia 2017

Zimowy dzień.



     - Fergie wstawaj....


-   Ummmm......nie....



-  Fergie! Wstań nareszcie.
- Ummm. Miałam taki piękny sen.




- Śniło mi się, że napadało tyyyle śniegu. I bawiłam się. I zrobiłam
  na śniegu aniołka:)
- Za dużo siedzisz na FB, tam są teraz same zdjęcia śniegowych aniołków.


- Zamiast wylegiwać się, lepiej zawołaj Tarikę i idźcie z pieskami na dwór,
  na prawdę pobawić się na śniegu.


- Już dobrze.
- Orka! Obudź panią!


- Orka. Kochany piesku. Juz wstaję. Ale i tak nie pójdę na dwór.
  Jestem u was nowa i nie mam jeszcze ciepłych ubrań.
- Nie martw się Tariko, dziewczyny znajdą coś dla ciebie.
- Tariko. Pożyczę ci moją cieplutką kamizelkę.
- Dziękuję Bernice.


- Biszkopt!, Orka!, idziemy!!!





- Tariko! Popatrz na mnie!



- Zrobię aniołka na śniegu!



- Piękny aniołek Fergie ale wstawaj już bo zmarzniesz. Ale z ciebie jest jeszcze dziecko.


- Oj przestań Tariko. To taka fajna zabawa.
  Przecież ty nie musisz robić aniołka. Chodź. Usiądź na chwilę ze mną na sankach.


- Powiedz Tariko. Dobrze ci z nami?


- Kochana Fergie! Ty i dziewczyny jesteście cudowne.
  Cieszę się, że jestem z wami. Ja i Orka mamy nowy, cudowny dom.


- Ale wracajmy już do domu. Trochę zmarzłam.
- Ja też, mimo, że mam rękawiczki. Biszkopt! Orka! Wracamy do domu.



- Ale była fajna zabawa!
- A teraz napijemy się gorącej czekolady.



Do zobaczenia.

środa, 18 stycznia 2017

Kubuś Puchatek i jego Dzień



"Czasami lubisz kogoś zbyt mocno.
I to się nazywa miłość."*



    18 stycznia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kubusia Puchatka.
Dlaczego właśnie ten dzień a nie np.14 października, kiedy to w 1926 r.
książka o Puchatku ukazała się na rynku.
18 stycznia to dzień urodzin autora książki Alana Aleksandra Milne.
    Myślę, że każdy zna Kubusia i jego przyjaciół, dlatego nie będę
się rozpisywać na ten temat. Książka jest ponadczasowa, dzieci i dorośli
ją uwielbiają. Każdy ma pewnie jakąś chociażby najmniejszą maskotkę,
kubeczek, cokolwiek z tym przesympatycznym misiem, który tak na prawdę
był dziewczynką ( misią?), o imieniu Winnie-The-Pooh.
Najpierw były książki "Kubuś Puchatek" i "Chatka Puchatka".
   Moja książka została wydana w 1973 r. i jest już bardzo zmęczona czytaniem
przez kolejne dzieci.


    Potem były kasety VHS z rysunkowymi filmami. Też już nie do otworzenia,
"zajeżdżone".
    No i wspomniane pluszaki. Było ich w domu pełno. Większość już została
rozdana innym, młodszym dzieciom. Kilka jeszcze zostało.


     Dziwicie się pewnie, dlaczego na zdjęciu nie ma Kubusia Puchatka.
Cóż. Pewnie poszedł ze swoim przyjacielem Prosiaczkiem
do Królika, na małe Conieco:)

* "Kubuś Puchatek" A.A. Milne

wtorek, 10 stycznia 2017

Śnieżynka Снегурочка



    Dziś pokażę Wam nietypową lalkę, którą dostałam w tym roku
pod choinkę. Jest to figurka Śnieżynki, znanej w Rosji bohaterki
przepięknej bajki. Ta figurka, to tak na prawdę świeczka ale jest
tak urocza, że postanowiłam Wam ją pokazać i przy okazji przypomnieć
Wam bajkę o Śnieżynce.
A ci z Was, którzy jej nie znają, może chętnie poczytają.
    Dzisiejsza, zimowa aura była wprost wymarzona do wykonania kilku zdjęć,
tej nietypowej świeczuszce.

    Zapraszam więc do czytania i oglądania zimowych zdjęć.
Bajka to mój wolny przekład.

   Dawno, dawno temu, żyli sobie dziadek i babcia. Wszystkiego mieli
pod dostatkiem: i krówkę, i owieczkę i kotka na piecu mieli ale nie mieli dzieci.
A bardzo chcieli mieć syneczka lub córeczkę.


   Pewnej zimy napadało śniegu po kolana. Wybiegło mnóstwo dzieci
na ulicę. Zaczęły obrzucać się śnieżkami, jeździć na sankach a kilkoro
z nich ulepiło śniegowego bałwana.
    Dziadek obserwował dzieci przez okienko i mówi do babci:
- Cóż tam żono, siedzisz taka zamyślona, na cudze dzieci przez okno
   spoglądasz. Chodź, wyjdziemy i my na dwór, rozruszamy stare kości.
   Ulepimy i my własnego bałwanka.
Powiedziane - wykonane.



   Poszli staruszkowie do ogródka i ulepili śniegową dziewczynkę.
W miejscu oczek, wstawili dwa niebieściutkie koraliki, wylepili policzki
i nosek, zrobili też czerwoniutkie usteczka.
    Ach jaka śliczna dziewczynka - Śnieżynka!



Patrzą na nią i napatrzeć się nie mogą. A oglądają, a zachwycają się.
Dziewczynka jak żywa.






   Nagle Śnieżynka uśmiechnęła się, zamrugała oczkami, poruszyła się
i poszła poprzez ogród, prosto do domu staruszków.




   Babcia z dziadkiem ze zdziwienia jakby przyrośli do ziemi.
- Dziadziu! - krzyczy babcia. - Przecież mamy żywą córeczkę! Śnieżynkę!
  Właśnie weszła do naszego domu!
Pobiegli za nią do domu. Ależ było radości!
   
   Rośnie Śnieżynka nie dniami a godzinami. Każdego dnia jest piękniejsza.
Oczy ma niebieściutkie jak paciorki, cera bielutka jak śnieg, usteczka czerwone
jak kalina, włosy złote jak dojrzałe łany rosną do pasa.
Tylko policzki ma bledziutkie jakby żadnej kropli krwi w nich nie było. Ale i tak
jest cudna!

    Aż tu wiosna przyszła, wszystko rozkwitło, wyleciały pszczółki z uli
na łąki, skowronek zaczął śpiewać. Wybiegły dziewczęta na pola, śmieją się,
śpiewają wiosenne piosenki.



   Tylko Śnieżynka ucichła. Buźka jej pobladła, oczka przygasły.
Siedzi tylko w domu, przez okno na dwór spogląda i płacze.

Przyszło lato. Zakwitły kwiaty w sadach i na łąkach. Słoneczko przygrzewa.
Dojrzewa zboże na polach. Śnieżynka poczuła się jeszcze gorzej. Ciągle od słoneczka
ucieka, cienia szuka, denerwuje się i słaba taka, że tylko kiedy deszczyk
pada, czuje się trochę lepiej.



Dziadek z babcią wzdychają, martwią się.
- Zdrowa jesteś córeczko? - Zdrowa mamusiu, zdrowa tatusiu.
Ale Śnieżynka na dwór nie wychodzi, chowa się w kąciku.

   Pewnego razu przyszły koleżanki. Zawołały Śnieżynkę
- Śnieżynko! Chodź z nami.
  Idziemy do lasu nazbierać jagódek, malinek i poziomek.
Wołały, prosiły. Ale Śnieżynka nie chciała iść do lasu, nie chciała
iść na gorące słoneczko.
Dziadek z babcią namawiają: - Idź córeńko z koleżankami. Pochodzisz
po powietrzu, pooddychasz, pośmiejesz się. - Idź, idź. Zaraz poczujesz się lepiej.

  Wzięła więc Śnieżynka koszyczek, poszła do lasu z koleżankami.
Dziewczęta tańczą, śpiewają, śmieją się, jagody zbierają, wianki plotą.
Ale nie Śnieżynka. Usiadła sobie w cieniu, sama na brzegu źródełka,
ręce w lodowatej wodzie zanurza, bawi się wodą.

   Aż nadszedł wieczór. Dziewczęta zmęczone usiadły, wianki na głowy
pozakładały. Rozpaliły ognisko z suchych gałązek. Znów śpiewają,
przez ogień skaczą.

    Zawołały dziewczęta Śnieżynkę. Podeszła do nich wystraszona.
Patrzy na ognisko, boi się. Bledziutka cała ze strachu.

A koleżanki wołają wesoło: - Skacz Śnieżynko, skacz! Nie bój się!

Śnieżynka podbiegła do ogniska i skoczyła.
Zasyczało nad ogniem, zatrzeszczało i Śnieżynka zniknęła.
Nad ogniskiem pojawił się mały biały obłoczek.
Poleciał obłoczek wysoko w niebo.
Przeleciał nad laskiem, nad łąką, nad domem babci i dziadka.
Roztopiła się Śnieżynka.......






                                                                 KONIEC


W poście wykorzystałam fragment zdjęcia ze strony:
www.books4kid.com/snowmaden/


niedziela, 8 stycznia 2017

Zimowy ból głowy.


    Ten dzień nie należał dla Fergie do udanych. Od rana źle się czuła
a trzeba było zrobić tyle rzeczy. Pranie, odkurzanie, noszenie
drewna do kominka, no i odśnieżanie.
Poprzedniego wieczoru napadało tyle śniegu, że trudno było
przejść chodnikiem, więc chcąc nie chcąc, Fergie musiała
zabrać się za robotę.
    Piesek Fergie - Biszkopt, był zadowolony, bo lubił
kiedy jego pani spędzała dużo czasu z nim, na świeżym powietrzu.
Biegał, wesoło merdając ogonkiem, kopał w śniegu, zanurzał pyszczek
w śniegowym puchu.
     Jego pani natomiast nie było tak wesoło. Ciężka praca spowodowała
paskudny ból głowy i kiedy Fergie wróciła do domu, marzyła tylko
o położeniu się do łóżka.




- Fergie, co Ci jest?
- Proszę, nie świeć mi w oczy. Tak bardzo boli mnie głowa.


- A może po prostu przemarzłaś? Zrobię ci pysznej herbatki z miodem i cytryną.





- No i jak? Lepiej ci?
- Dziękuję. Jesteś taka kochana. Już czuję się znacznie lepiej.
- Chodź do mnie Biszkopciku. Pani czuje się już o wiele lepiej i za chwilę
  możemy wyjść na spacer....


  Taka oto historyjka. Przy okazji chciałam pokazać Wam sweterek,
który zrobiłam Fergie na drutach oraz kocyk z kwadratów babuni.
Właśnie kończę pasującą do kocyka poduszeczkę.

piątek, 6 stycznia 2017

Repaint Fergie czyli "Jak Fergie z podlotka zmieniła się młodą kobietę?"

   Witajcie Kochani w pierwszym poście w 2017r.


Ostatnio obiecałam, że opiszę zmiany jakim została poddana
moja Fergie. Ten kto przeglądał 2 poprzednie posty, na pewno
zauważył zmiany. Dotychczasowy makijaż został usunięty
(niestety oprócz brwi, bo nie bardzo chciały współpracować).
Miejsce marchewkowych pomarańczy zajął delikatny róż.




Zmyto malunki gwiazdek i kropeczek z tęczówek.
Przedłużono też i zagęszczono rzęsy oraz pomalowano
powieki.





Mimo, że zmiany są bardzo delikatne,
uważam, że Fergie bardzo zyskała na wyglądzie
a po założeniu wiga objawiła mi się już nie jako
Ania z Zielonego Wzgórza, dorastająca panienka
ale jako młoda i co tu dużo mówić, seksowna kobietka.
Kiedy jeszcze dostała ode mnie nową koszulkę
z wiele mówiącym napisem stwierdziłam, że chwile
Fergie - nastolatki, mamy już za sobą.







Makijaż wykonała Monika Cynamonowa (Cynamonnia) i biorąc pod uwagę,
że był to jej pierwszy, własnoręcznie wykonany repaint oraz młody wiek
autorki - uważam, że wyszedł jej naprawdę nieźle.
Ja jestem bardzo zadowolona.




A Wy co myślicie? Jak Wam się podoba nowy makijaż Fergie?
Pozdrawiam serdecznie.
Ewa