Translate

niedziela, 16 kwietnia 2017

Ale jaja :):):)



  Korzystając z okazji, że było dziś trochę słońca, pochowałam w trawie
jajka dla moich panienek. Niestety było bardzo zimno i chociaż na zdjęciach
tego nie widać, marzły mi uszy i ręce. Z lalek zimna nie bała się tylko Nina
i w swojej nowej, odświętnej sukience i bolerku, które dla niej uszyłam
i wydziergałam, wyruszyła na poszukiwania.
Ale chyba niezbyt się postarałam z chowaniem, bo panna bardzo szybko
zebrała koszyk pełen wielkanocnych jajek.




  Kiedy jajka były już pozbierane, Nina postanowiła sprawdzić, czy będzie w swoim
ubraniu widoczna, kiedy skryje się w kwiatach forsycji.





  A tak się kończy, kiedy się prosi córkę, żeby potrzymała aparat;)
Robi zdjęcie z zaskoczenia:):):)


Wesołego Alleluja!!!

sobota, 15 kwietnia 2017

Życzenia wielkanocne


    Wszystkim Lalkowiczkom i Lalkowiczom życzę radosnych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy, smacznego jajeczka, pachnącej szyneczki,  bogatego Zajączka i mokrego Dyngusa. A także aby słoneczko nam świeciło, żeby można było zrobić piękne,  świąteczne zdjęcia. Alleluja!

piątek, 14 kwietnia 2017

Sindy


  W ubiegłym tygodniu byłam na pchlim targu. Wróciłam do domu z takim oto łupem.


Jak widzicie przytargałam bardzo ciekawe laluszki.
Mały, tłuściutki bobasek ze szklanymi oczkami, mattelowska szmacianka
o czekoladowej twarzyczce, Barbie Mariposa w szydełeczkowym kompleciku,
Barbie Fashion Fever 2006, Sindy i My Scene.
Każda z leleczek była w różnym stopniu "zużycia" ale w najgorszym stanie
była Sindy.
Całą twarz i ręce miała popaćkane lakierem do paznokci.
Na pierwszy rzut oka wyglądała na zakrwawioną. Widok był straszny.
Krwawiły jej usta i uszy. Makijaż był częściowo rozmazany.
Najbardziej ucierpiało prawe oko i brew. Jej szyję ściskała, wprawdzie "złota"
ale jednak obroża.




  Włosy były artystycznie upięte. Ozdabiały je różowe kwiatki
i kolorowe gumki.
Kiedy próbowałam zdjąć to misterne upięcie, okazało się,
że cała ta konstrukcja jest pozszywana nićmi.


   Musiałam tak rozcinać nici, żeby przy okazji nie obciąć lalce włosów.
Sindy natychmiast wskoczyła do wanny. Po kilkukrotnym myciu i odżywaniu
włosów okazało się , że jakaś młoda, zdolna artystka pomalowała je we wszystkich
kolorach tęczy, najprawdopodobniej mazakami.



W pierwszej chwili pomyślałam o reroocie ale po wysuszeniu włosów i obcięciu
nierówno pofarbowanych na fiolet końcówek, postanowiłam pannę tak zostawić.
Kolorowe włosy stały się bazą do stylizacji nawiązującej do lat 80-tych.

Żeby usunąć lakier do paznokci, musiałam zastosować zmywacz. O ile przy uszach
i na palcach niczym to nie to groziło o tyle na ustach zakończyło się to całkowitym
usunięciem makijażu i zębów:) Musiałam panience zęby domalować. Większość
Sindy miała jasnoróżowe usta. Ja postanowiłam zaszaleć i poszłam w kierunku
czerwieni. Po uzupełnieniu ubytków oczu i brwi oraz usunięciu brudu i przebarwień
z ciała, moja nowa Sindy prezentuje się tak:




 Żeby nie było jej samej smutno, postanowiłam wyciągnąć z "czeluści",
już dawno nie "bawione" lalki mojej córki, które na szczęście wystarczyło
tylko odświeżyć i wystroić w podobnym klimacie jak moją panienkę.
Tę poniżej kupiłam kiedyś w dużym zestawie lalek. Jakoś nie zdobyła serca mojej
córki. I tak jak przyjechała, tak leżała przez kilka lat.



 A oto jak wyglądają wszystkie moje Sindy.









poniedziałek, 10 kwietnia 2017

10 kwietnia - Dzień Pullip

Przeczytałam dopiero co, że w kalendarzu Szarej Sowy dziś jest dzień dyniogłowych czyli pullip, dal i byul.  Nie byłam przygotowana więc tak na szybciutko zrobiłam dwa zdjęcia mojej Fergie z koleżankami Shibajuku, które z powodzeniem mogą uchodzić za pullipopodobne. Abigail już znacie. Druga panienka to lalusia mojej córki.
 Fergie koniecznie chciała się wystroić
 w coś wyjątkowego. Wyszło dużo słodkiego, pudrowego różu 😉




Zdjęcia i post z telefonu. Więc kiepska jakość ale nie mogłam przegapić tego święta. 😊Wszystkiego pullipowego.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Miko czyli marzenie o Smart Doll



   Witajcie Kochani!

  W ubiegłym roku byłam w krakowskim muzeum Manggha.
Właściwie zaciągnęła mnie tam córka, bo jak wiecie, ja jeszcze wtedy
kupowałam lalki wyłącznie dla niej. Ale wirus lalkowania powoli atakował
mój umysł aby doprowadzić do poważnego uzależnienia już kilka miesięcy
później. Ale wracając do muzeum. W tym czasie prezentowano tam wystawę lalek.
I właśnie tam ujrzałam po raz pierwszy w życiu, piękną lalkę o twarzy
rodem z filmów anime. Była to lalka Smart Doll .
Pamiętam, że bardzo mi się spodobała a jej obraz przechowywałam w pamięci,
wertując strony na pintereście ze zdjęciami tych lalek.
   Niedawno zostałam właścicielką chińskiej laleczki Ori Princess i postanowiłam
zrobić sobie namiastkę Smart Doll, przekładając główkę ze sztywnego ciałka Ori
na ruchome ciałko blondynki Mtm.
   Powstała hybryda o bardzo miłej twarzyczce anime z ruchomym ciałkiem.
Dzisiaj zabrałam ją na wiosenny spacer.

Oto Ori Princess



  A tak wyglądała Miko zaraz po przełożeniu.