Blog o lalkach i ciuszkach dla lalek, robionych przeze mnie na szydełku i na drutach. W blogu wykorzystuję moje lalki oraz czasami lalki mojej córki. Wszystkie zdjęcia użyte w blogu są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie ani rozpowszechnianie, bez mojej wiedzy i zgody.
Translate
czwartek, 26 lipca 2018
Bajeczny zachód słońca nad Bałtykiem.
Zatytułowałam post tak, by osoby tęskniące za morzem od razu zdecydowały
czy chcą go czytać, czy nie;)
W minioną niedzielę, wyciągnięta z domu przez córkę i psa, pojechałam
na plażę. Godzina była dość późna, więc postanowiłam zostać aż do zachodu
słońca, co nie zdarza mi się dość często, bo jak to mówią; "Zawsze coś".
Zabrałam ze sobą Rheię, żeby przy okazji zrobić jej kilka zdjęć do facebookowej
grupy, n.t.: "Lalka w miejscu publicznym". A plaża, zwłaszcza w sezonie pasuje
do tego tematu jak najbardziej.
Powstało więc sporo zdjęć, z których na dziś wybrałam tylko te związane
z zachodem słońca.
Zapraszam.
Nana Arima, to ostatni moment, żebyś zrezygnowała
z oglądania;)
poniedziałek, 16 lipca 2018
"Kończę z lalkowaniem"
Te słowa usłyszałam od mojej córki kilka tygodni temu.
Siedziałam cicho, bo z młodzieżą różnie bywa. Często zmieniają
zdanie. Ale kiedy po kilku dniach na półkach w jej pokoju,
lalki zostały zamienione na mangi, nendoroidy i figmy
uznałam, że dokonało się. Trochę żałuję, bo to córka wciągnęła
mnie w lalkowanie a teraz zostawia mnie samą.
Tych, którzy po przeczytaniu tytułu pomyśleli, że to moje słowa
uspokajam: NIE zamierzam rezygnować z hobby!!!
Za bardzo się wciągnęłam. Cóż, może rekompensuję sobie
w ten sposób lata dzieciństwa, kiedy ważniejszy od lalek był
dla mnie rower, autka i piłka.
Córka kilka lalek przeznaczyła na sprzedaż, żeby za uzyskane
pieniądze kupić sobie nowe rzeczy. A że żal mi się było
rozstawać z niektórymi lalkami, postanowiłam wspomóc
dziecko finansowo i odkupić kilka panienek.
Pomyślicie może: "Ależ to nie wychowawcze." ale wszystkie
lalki, które odkupiłam córka kupiła za WŁASNE pieniądze,
które ciułała sobie grosik do grosika.
W ten właśnie sposób, stałam się posiadaczką ślicznego
maleństwa o imieniu Evie.
Evie to hybryda. Córka złożyła ją sobie wykorzystując główkę lalki
Little Dal Janice, którą założyła na obitsu 11. Powstał mały, ruchomy,
mieszczący się na dłoni okruszek, który niezmiennie mnie rozczula.
Dziś pokażę Wam zdjęcia z mojego pierwszego spaceru z Evie
oraz z pobytu na plaży, gdzie moja mała dalka, opalała się, kąpała, nurkowała,
puszczała latawce, tylko babki z piasku za nic jej nie wychodziły.
Zapraszam.
Siedziałam cicho, bo z młodzieżą różnie bywa. Często zmieniają
zdanie. Ale kiedy po kilku dniach na półkach w jej pokoju,
lalki zostały zamienione na mangi, nendoroidy i figmy
uznałam, że dokonało się. Trochę żałuję, bo to córka wciągnęła
mnie w lalkowanie a teraz zostawia mnie samą.
Tych, którzy po przeczytaniu tytułu pomyśleli, że to moje słowa
uspokajam: NIE zamierzam rezygnować z hobby!!!
Za bardzo się wciągnęłam. Cóż, może rekompensuję sobie
w ten sposób lata dzieciństwa, kiedy ważniejszy od lalek był
dla mnie rower, autka i piłka.
Córka kilka lalek przeznaczyła na sprzedaż, żeby za uzyskane
pieniądze kupić sobie nowe rzeczy. A że żal mi się było
rozstawać z niektórymi lalkami, postanowiłam wspomóc
dziecko finansowo i odkupić kilka panienek.
Pomyślicie może: "Ależ to nie wychowawcze." ale wszystkie
lalki, które odkupiłam córka kupiła za WŁASNE pieniądze,
które ciułała sobie grosik do grosika.
W ten właśnie sposób, stałam się posiadaczką ślicznego
maleństwa o imieniu Evie.
Evie to hybryda. Córka złożyła ją sobie wykorzystując główkę lalki
Little Dal Janice, którą założyła na obitsu 11. Powstał mały, ruchomy,
mieszczący się na dłoni okruszek, który niezmiennie mnie rozczula.
Dziś pokażę Wam zdjęcia z mojego pierwszego spaceru z Evie
oraz z pobytu na plaży, gdzie moja mała dalka, opalała się, kąpała, nurkowała,
puszczała latawce, tylko babki z piasku za nic jej nie wychodziły.
Zapraszam.
sobota, 7 lipca 2018
Jem dolls
Ponad rok temu, kupiłam takie oto lalki, kompletnie nie mając pojęcia
co to za seria. Na Fb oświecono mnie, że to lalki "Jem".
"Ok" - pomyślałam i odłożyłam lalki do szafy.
Wczoraj przyszła na nie pora. Zostały poddane zabiegom pielęgnacyjnym
i z panien, które na pierwszy rzut oka przypominały dark queen,
po myciu i czesaniu wyłoniły się przepiękne lalki, ze wspaniałymi buźkami
i neonowymi makijażami rodem z lat 80-tych.
Zaczęłam przeglądać internet w poszukiwaniu informacji nt. tych lalek
i muszę przyznać, że po tym co przeczytałam i zobaczyłam, spodobały
mi się jeszcze bardziej. Miały bajecznie kolorowe stroje i makijaże.
Znalazłam stronę, która prezentuje wszystkie lalki, wraz ze strojami
i akcesoriami. Zobaczcie koniecznie: tutaj
Kupiłam 5 lalek, z których cztery mają sygnatury, natomiast piąta nie posiada
żadnej. Myślałam, że to podróbka ale przejrzawszy powyższą stronę
nie jestem tego taka pewna.
Zapraszam do obejrzenia zdjęć lalek Jem.
Jerrica
Kimber
Danse
Raya
I ponownie Kimber, ta co do której nie jestem pewna oryginalności.
A oto wszystkie sygnowane panny razem ( bez cenzury);)
I ocenzurowane;)
Niestety nie posiadam od nich żadnego ubranka, nie wspominając o butach,
bo żadne barbiowe buty nie pasują na ich wielkie stopy, dlatego na poniższych
zdjęciach lalki w naprędce zaaranżowanych sukniach.
wtorek, 3 lipca 2018
Marylin czy Mona Lisa?
Uszyłam Dafne tunikę w gwiazdki i tiulową spódniczkę.
Zrobiłam kilka fotek, żeby Wam pokazać i rzuciło mi się w oczy,
że na niektórych ze zdjęć Dafne wygląda trochę podobnie
do Marylin Monroe a na innych do Mony Lisy.
Jestem ciekawa, czy Wam też się tak kojarzy?:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































































