Translate

sobota, 9 lutego 2019

Ballet Star Barbie 2000 Blonde



 Ta piękna Barbie baletnica z serii Generation Girl, mieszka u mnie już sporo
czasu. Wczoraj szukając dla znajomej ciałka pajacyka, natknęłam się na nią
i postanowiłam ją odświeżyć i pokazać światu. Jak się zapewne domyślacie,
lalka jest drugiej ręki. Nie posiadam jej balerinek ani białej tiary, którą miała
w oryginale. Dobrze, że chociaż mogłam ubrać ją w oryginalną sukienkę.
Starałam się też ułożyć fryzurę jak najbardziej zbliżoną do pudełkowej ale było
to bardzo trudne, gdyż panna ma lekko skrócone włosy. Dziś była w miarę ładna
pogoda więc spróbowałam zrobić lalce kilka zdjęć żeby ją Wam godnie zaprezentować.
Wyszło jak wyszło, więc nie oczekujcie cudów;)


















niedziela, 3 lutego 2019

Little Mermaid


   Co za tytuł posta? O co chodzi? - zapytacie. Przecież lalka ze zdjęcia to nie jest
mała syrenka! No fakt. Nie jest. Ale jednak ma z Arielką coś wspólnego.
To coś, to marzenie o nogach zamiast ogona. Z tym, że to było moje marzenie
względem niej. Kiedy zobaczyłam ten ślicznie uśmiechnięty pyszczek, łepek
z różowymi włoskami na pięknej syrence z Dreamtopii, od razu postanowiłam,
że muszę ją mieć i że obdarzę tę pannę dolnymi kończynami:)
  Więc kiedy panna wczoraj do mnie przyjechała, natychmiast wprowadziłam
plan w życie. Jak dobrze, że kiedyś kupiłam dwie panny made to move żółty top,
bo teraz ciałko jednej z nich było dosłownie "jak znalazł" a i odcieniem posuje
idealnie.





  Swoją drogą trzeba przyznać, że syrenki z serii Dreamtopia są bardzo ładne.
Mam jeszcze pannę z buźką Mbili ( dziwne gdybym nie miała;)). Jednak po otwarciu
od razu rzuciły mi się w oczy niedoskonałości Mattela jeśli chodzi o włosy.
Fakt, klejogluta nie było. To panny przede wszystkim z 2017 r. porastały tłustym glutem.
Potem było już lepiej. Także ta syrenka miała włosy suche ale z brakami w reroocie,
co postanowiłam pokazać na zdjęciu, żeby nie było, że taka idealna:(
Oprócz tego, po myciu wyszło, że włosy są krzywo obcięte. Mimo tych niedociągnięć,
cała lalka prezentuje się całkiem nieźle.




    Mattelu, czy na prawdę byś zbiedniał, gdybyś dodał jeszcze z pięć pasemek włosów?

  Ale nic to. Wracając do tematu, przystąpiłam do "odgławiania" obu panien,
przy pomocy suszarki. Po rozgrzaniu, głowy zeszły nader szybko, bez nieoczekiwanych
naderwań, czy uszkodzeń haczyków. I tak oto, syrenka zyskała dwie śliczne nóżki.
Wykapana i pachnąca, odziana w nowiutką piżamkę w pieski i nienowiutkie ale
równie śliczne, kapciuszki-króliczki, wskoczyła na szezląg żeby podziwiać dolne
kończyny ale długo na nim nie posiedziała, bo mały piesek nie dał jej spokoju:)

















   To tyle na dziś. Nie wiem jak Wam się ta panna podoba, mnie bardzo zauroczył
ten mold tzw. New Mold 8 . Takie buźki mają jeszcze panny nr 82, 88, 110. Jakieś jeszcze?
Nie wiem. Ale wiem, że bardzo rozczula mnie jej uśmiech. :):):)

czwartek, 31 stycznia 2019

Kostium a'la Chanel


    Pewna wielka wielbicielka lalek Tonner, poprosiła mnie o wykonanie
dla jednej z jej panien, kostiumiku a'la Chanel. A ponieważ bardzo lubi
kolor niebieski oraz wszystko co się świeci, zaproponowałam jej przepiękną
włóczkę w kolorze - coś pomiędzy kobaltem, chabrem i szafirem, przetykaną
metalizowanym włóknem, które pięknie mieni się w słońcu.
   Z tej właśnie włóczki powstała ołówkowa spódnica, kapelusz z rondem
oraz etola. Żakiet wykonałam z włóczki w kolorze ecru i wykończyłam,
fantazyjną, kolorową włóczką, żeby całość trochę ożywić. Starałam się, żeby
zarówno żakiet jak i spódnica były dopasowane do figury modelki.
 A jak wyszło? Znajome z Fb już wielokrotnie widziały efekt na lalkach
"zleceniodawczyni", która była zadowolona z efektu. A ja, bardzo się cieszę,
że mogłam spełnić jej życzenie.













sobota, 26 stycznia 2019

5th Avenue Fever Layne Reese

 

    Stało się! Kupiłam drugą lalkę Tonner. A miałam pozostać przy jednej!
Ale kiedy dzierga się dla kogoś, za modelkę mając jedną lalkę a potem
podziwia się lalki, wystrojone i ukochane przez tę osobę to zaczyna się na 
te lalki patrzeć jak ta osoba. Tak było i w moim przypadku. Mam znajomą
na Fb, która kocha i uwielbia "tonnerki" i obawiam się, że ta jej fascynacja
zainfekowała mnie:)
   Wracając do początku. Kupowałam od innej znajomej lalkę barbie i jak zwykle
zapytałam, czy ma jeszcze jakąś ciekawą pannę do sprzedania. Okazało się, że ma.
Kiedy pokazała mi 5th Avenue Fever Layne Reese, moje serce szybciej zabiło
i przepadłam. Kiedy przyszła, błyskawicznie bo już na drugi dzień, mojej radości
nie było końca. Bardzo chciałam się dowiedzieć jaki to model lalki Tonner.
Znajoma od której ją kupiłam nie wiedziała, internety nie pokazywały, bo nie
wiedziały czego dokładnie szukam. I znów niezawodny okazał się Fb.
Kiedy pokazałam pannę na grupie, z prośba o identyfikację, odezwała się
kolejna znajoma, która miała kiedyś taką lalkę. Co więcej. Ona miała właśnie
TĘ - MOJĄ lalkę. Jakie dziwne czasem bywają losy lalek. Możecie moją
pannę podziwiać na najbardziej kolorowym blogu -  klik .
   A ponieważ, jak wiecie cierpię na zespół niespokojnych rąk a panna
nie miała za dużo ciuszków na mróz, wydziergałam jej na drutach bluzeczkę
z kamizelką, czapkę-turban oraz, żeby nie zmarzły jej łapki - mitenki;).
   Fart chciał, że dziś napadało troszkę śniegu i choć słońca nie było za wiele,
 zawsze to światło dzienne lepsze od sztucznego, zabrałam moją Tonner Reese
na sesję. Oto kilka zdjęć z tej sesji.
   Zapraszam.