Blog o lalkach i ciuszkach dla lalek, robionych przeze mnie na szydełku i na drutach. W blogu wykorzystuję moje lalki oraz czasami lalki mojej córki. Wszystkie zdjęcia użyte w blogu są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie ani rozpowszechnianie, bez mojej wiedzy i zgody.
Translate
piątek, 4 października 2019
Czerwone serduszka dla minifee.
Witajcie.
Sweterek, który prezentuje dziś Dafne, powstał na zamówienie mojej
kochanej koleżanki, dzięki której mam Gremlinka.
Sweterek miał mieć kolor soczystej zieleni z czerwonymi serduszkami
i taki wykonałam. Dafne bardzo chciała go przymierzyć, więc powstała
szybka, sweterkowa mini sesja.
Jak wiecie, bardzo lubię wrabiane wzory w swetrach. Być może
zastanawiacie się jak taki wrabiany wzór wygląda na lewej stronie.
Zawsze pilnuję, żeby nigdy nie zostawić nieestetycznie zwisającej z tyłu włóczki,
która aż się prosi, żeby ją zaciągnąć. I sweterek uszkodzony.
Tak wygląda mój serduszkowy sweterek na prawej i na lewej stronie:
środa, 25 września 2019
Kolorowa jesień Paolek
Wrzesień upłynął mi na dzierganiu kolorowych sukieneczek dla lalek Paola Reina.
Zanim się obejrzałam, przyszła jesień i okazało się, że nowe ubranka wpasowały się
kolorystycznie w tę cudowną, barwną porę roku. Chyba tylko brązów zabrakło ;)
sobota, 14 września 2019
Dzień lalki polskiej
Tę piękną góralkę z polskiej firmy Krawal
dostałam w prezencie, będąc małą dziewczynką.
To jedyna lalka z dzieciństwa, która zachowała oryginalną fryzurę.
Miała jeszcze białe skarpetk i brązowe
kierpce a we włosach czerwone wstążeczki.
Góraleczka ma już swoje lata, dobrze ponad
czterdzieści. Widać to szczególnie po bluzeczce,
która straciła już swoją biel.
Ale podobno są sposoby na odzyskanie bieli.
Lalki z tamtego okresu często traciły rzęsy.
Mojej też trochę rzęs brakuje.
Lalka nie stała w witrynie. Była bawiona
a potem leżała w kartonie. Przeżyła trzy
przeprowadzki ale nadal się trzyma.
dostałam w prezencie, będąc małą dziewczynką.
To jedyna lalka z dzieciństwa, która zachowała oryginalną fryzurę.
Miała jeszcze białe skarpetk i brązowe
kierpce a we włosach czerwone wstążeczki.
Góraleczka ma już swoje lata, dobrze ponad
czterdzieści. Widać to szczególnie po bluzeczce,
która straciła już swoją biel.
Ale podobno są sposoby na odzyskanie bieli.
Lalki z tamtego okresu często traciły rzęsy.
Mojej też trochę rzęs brakuje.
Lalka nie stała w witrynie. Była bawiona
a potem leżała w kartonie. Przeżyła trzy
przeprowadzki ale nadal się trzyma.
niedziela, 1 września 2019
Luśka na plaży
Ja to mam szczęście. Cały tydzień pięknej pogody a kiedy chciałam zrobić
Luśce plażowe zdjęcia w nowym opalaczu, to akurat wtedy się zachmurzyło.
Ech...
sobota, 31 sierpnia 2019
Ostatnia sobota wakacji
Pamiętacie post ze zdjęciami z plaży sprzed dwóch lat, gdzie moje panny
prezentowały nowe, szydełkowe bikini? Jeśli nie to możecie popatrzeć tutaj .
Dziś te same stroje ale zupełnie inne lalki. Moje nowe, ciemnoskóre panny
So In Style. Ach, jak ja o nich marzyłam. Marzenie spełniło się i mam teraz
aż pięć tych prześlicznych lalek. Do tej sesji nie "załapała się " jedna z nich.
(Gdzieś mi się zapodziało jedno bikini :( A szkoda. Bo jest równie piękna.)
Ale postaram się niedługo ją także pokazać.
Korzystając ze słońca, zrobiłam kilka zdjęć. Nie są najlepszej jakości,
bo ostatnio wzrok mi coraz bardziej szwankuje i nie za dobrze widzę,
gdy fotografuję. Cóż, starość nie radość. Wybrałam najmniej niewyraźne
zdjęcia. Ale dość o mnie. Zapraszam do oglądania:)
Panny od lewej: Day To Night Trichelle 2014, Locks Of Locks Kara,
Roca Wear Chandra 2009, Baby Phat Grace.
środa, 14 sierpnia 2019
Alexa w Palmiarni
Na tegoroczny, króciutki wypad do Łodzi, zabrałam ze sobą moją nową
hybrydkę. Powstała ona z połączenia głowy barbie play line, tęczowa sukienka,
z ciałem barbie made to move różowy top, pierwsza seria.
Nowa panna dostała na imię Alexa, na cześć modelki Alexy Łuczak.
Przyjechawszy do Łodzi wybrałam się do palmiarni, podziwiać egzotyczne
rośliny i motyle. Alexa była zachwycona storczykami ale najlepiej
prezentowała się między łodygami bambusów.
Wewnątrz palmiarni było bardzo gorąco i wilgotno, więc wyszłyśmy do zewnętrznego
ogrodu, żeby odrobinę ochłodzić się przy romantycznej fontannie.
Wracając do motylarni minęłyśmy samotną altanę.
Na koniec podziwiałyśmy kolorowe motyle.
W tajemnicy dodam, że Gremlinek był razem z nami ale o nim opowiem
w osobnym poście.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























































